IV Kramolada – między starymi rzeczami a nowymi wspomnieniami

Ostatnia Kramolada w 2026 roku już za nami… Choć może trochę ciężko w to uwierzyć. Ostatnie cztery miesiące z Kramoladą zleciały jak z bicza strzelił. Dopiero startowaliśmy w czerwcu, z ledwo 19 stoiskami, a tu już na koniec września mamy ponad 50 stoisk, i trzeba się żegnać na kilka miesięcy. Ale tak to już jest, że w dobrym towarzystwie czas mija w ekspresowym tempie. 27 września to była ta naprawdę ostatnia niedziela… To nie był tani chwyt marketingowy, jak w tych programach, gdzie chcą Ci wcisnąć jakąś tandetę, mamiąc różnymi superokazjami albo szybkim zakończeniem promocji. To nie był też clickbait, żeby się klikało. Kramolada tak nie działa. Tu liczą się ludzie, atmosfera, szczere i prawdziwe emocje, bez udawania, pudrowania i wciskania kitu. Ten dzień od samego rana zapowiadał się bardzo intensywnie, co zwiastowali pierwsi sprzedający, którzy pojawili się na placu przy Szkole im. Generała Stanisława Maczka w Bliżynie, gdzieś około 6:30 rano. Już wtedy było czuć tę energię, która miała nam towarzyszyć w ciągu następnych kilku godzin. Mimo rześkiego niedzielnego poranka od samego początku było gorąco i ruchliwie. Pierwsze stoiska wyrastały jedno po drugim na skąpanym jeszcze w mroku poranka szkolnym placu. Kolejni sprzedający pojawiali się jeden po drugim i, przy wtórze silników samochodów, budzili do życia okolicę. Stopniowo przybywało stolików, plandek, kartonów i skrzynek pełnych różnego rodzaju skarbów i okazów, czekających na swoich nowych właścicieli. Około godziny 8 rano plac już był prawie pełen i zostało tylko kilka pojedynczych stoisk, czekających jeszcze na tych, którzy postanowili dobrze się wyspać przed tym, co miało się dziać tego dnia na Kramoladzie. Przy okazji pojawili się też pierwsi kupujący, którzy liczyli na upolowanie najcenniejszych znalezisk, na długo przed tym, zanim wszyscy zainteresowani zjawią się na placu i polowanie na skarby zacznie się na całego. Później do tego całego zamieszania dołączyli też ludzie z KG i GW nad Kuźniczką ze swoim stoiskiem gastronomicznym. A jak wiadomo, nic nie działa tak dobrze na niedzielny chłód poranka jak gorąca kawa czy herbata. Oczywiście, jak zwykle, to właśnie oni dbali też o to, żeby nasze brzuchy były pełne i nikomu nie zabrakło sił podczas Kramolady. Domowe pierogi z patelni, których zapach rozchodził się po placu, domowe ciasta, pajda ze smalcem i tzw. „pazibroda” cieszyły się dużym powodzeniem. Cały czas było widać, jak Panie z koła gospodyń uwijają się jak mróweczki, żeby każdy dostał swoją porcję pysznego domowego jedzenia. Podkreślmy: pysznego jedzenia! Ale dość o jedzeniu… Na samo wspomnienie cieplutkich, chrupiących pierogów prosto z patelni człowiek robi się głodny… Do konkretów. A tych konkretów było cała masa. Oczywiście mowa o tych wszystkich rzeczach, czasami nagryzionych zębem czasu, które wypełniały zakamarki każdego stoiska. Jak zwykle było tego tyle, że nawet próbując wymienić same kategorie, w połowie człowiek zdążyłby zapomnieć, czy czegoś nie przeoczył. Oczywiście, jak w większości tego typu „imprez”, były rzeczy powszechnie zwane starociami. Od oczywistych, jak narzędzia, elektronika, książki, winyle, przedmioty codziennego użytku, kasety magnetofonowe i VHS, porcelanę, przez ubrania, militaria, przedmioty kolekcjonerskie, bibeloty, obrazy, zegary i zegarki, aż po zabawki, odzież, biżuterię, dewocjonalia, rękodzieło i rzeczy spod znaku „do czego to mogło służyć”. Jednym słowem, każdy, nawet najbardziej wybredny poszukiwacz, miał szansę trafić na jakieś bezcenne znalezisko. Ale jak zwykle tej ostatniej niedzieli chodziło też o coś więcej. Chodziło o przeżycia, te emocje i atmosferę, która pojawia się za każdym razem, kiedy wspólnie spotykamy się na Kramoladzie. Dla niektórych było to związane z tymi wszystkimi rzeczami, które były na stoiskach. Dla drugich chodziło o klasyki, które po raz drugi towarzyszyły nam tego dnia. Dla jeszcze innych były to te nieoczywiste spotkania, wspólne wspominki i rozmowy, bez których nie można wyobrazić sobie Kramolady. Jeśli chodzi o klasyki, to tym razem dołączyli do nas członkowie grupy Starachowickie Klasyki, którzy postanowili dodać Kramoladzie trochę charakteru. Tym razem znów warkot silników, między innymi takich pojazdów jak Daewoo Lanos, Mercedes-Benz W110 „Fintail”, Mercedes-Benz W123, Fiat 126p, Syrena 105, Kawasaki Vulcan czy motocykl wojskowy Dniepr, wywoływał gęsią skórkę. Szkoda, że tego nie widzieliście… Kiedy nagle, w jednym momencie, oczy i uwaga wszystkich zwróciły się w stronę tych pięknych maszyn. Mimo że nie wszystkie z nich były takimi typowymi klasykami, to wszystkie przywoływały wspomnienia i zachęcały do rozmów. Nawet wśród Pań te piękne, uratowane od zapomnienia krążowniki szos wywoływały większe zainteresowanie. Wśród tych wszystkich znalezisk, skarbów, perełek, wspomnień, samochodów i pierogów była szansa, żeby zrobić coś dobrego. Mimo że Kramolada to nie inicjatywa charytatywna i daleko jej do różnego rodzaju tego typu przedsięwzięć, to tak jak poprzednio były dwa ważne, wyższe cele, które wspieraliśmy. Po pierwsze, po raz kolejny obecna była Barbara Radzimowska-Długosz, która na swoim stoisku sprzedawała różne ciekawe przedmioty i rękodzieło, które tworzy sama. Cel był jak najbardziej ważny i potrzebny, bo chodzi o pomoc dla Basi w codziennej walce z chorobą nowotworową i zwykłym, codziennym funkcjonowaniu. Cieszymy się, że znów mieliśmy szansę wesprzeć ten cel. Po drugie, tak jak poprzednio, także tym razem, jako społeczność Kramolady kontynuowaliśmy to, co zaczęliśmy na III Edycji. Dołączyliśmy do zbiórki na budowę hospicjum dla dzieci w Kielcach, której organizatorem jest Akcja Reakcja Kielce. Na stoisku Koła Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich nad Kuźniczką pojawiła się puszka, do której można było dorzucić coś od siebie i wesprzeć budowę tego wyjątkowego miejsca. W zamian każdy darczyńca mógł wybrać dla siebie coś słodkiego albo małą maskotkę jako symboliczne „dziękuję” od tych dzieciaków. W tym miejscu chylimy czoła przed każdym, kto znalazł chwilę i wsparł którąś z tych inicjatyw. Każde, nawet najmniejsze wsparcie, miało tutaj znaczenie, za co naprawdę jesteśmy Wam wdzięczni — nie tylko we własnym imieniu, ale też w imieniu Basi oraz dzieciaków i ich rodziców, którym ma służyć to nowe hospicjum. Nie będziemy opisywać, ile było stoisk, wyliczać, ile było pierogów, podawać statystyk odwiedzających itd. Dlaczego? Bo to i tak nie odda tych wszystkich uczuć i emocji, które towarzyszyły nam tego dnia. Najważniejsze są te wszystkie uśmiechnięte twarze, śmiechy i satysfakcja, z którą niektórzy opuszczali plac po upolowaniu różnych perełek. Gdyby ktoś chciał wiedzieć, dla kogo jest Kramolada, to po tej niedzieli odpowiedź jest banalnie prosta… Kramolada jest dla każdego. Tu nie liczy się
III Edycja Kramolady – starocie, klasyki i pierogi. Pchlich targów jest wiele, Kramolada jest tylko jedna.

Jak oddać to, co się działo w niedzielę na Kramoladzie? Tym bardziej kiedy nie jest się pisarzem, dziennikarzem ani żadnym innym -arzem? W tych kilku akapitach poniżej nie da rady opisać i oddać wszystkiego w pełni… Zresztą kto by czytał takie dłużyzny 😛 Dla tych, którzy byli na Kramoladzie, niech ten tekst będzie czymś w rodzaju wpisu do pamiętnika. Takim wspomnieniem, które zaczyna się od „A to widziałeś?”. Dla tych, którzy nie mieli jeszcze szansy a niej być, czymś w rodzaju krótkiego teasera albo zwiastuna filmu, który ma zachęcić do odwiedzenia Kramolady przy następnej okazji. A teraz… Zrób sobie kawę, herbatę albo coś do picia i miłej lektury. Mam nadzieję, że taka będzie 😉 23 sierpnia, Bliżyn, zwykła sierpniowa niedziela. Po raz trzeci spotkaliśmy się na placu przy szkole im. gen. Stanisława Maczka, na bliżyńskiej Kramoladzie. W ciągu 6 godzin, na ponad 50 stoiskach, można było nie tylko coś kupić, ale też poczuć ducha „kiedyś to było”. Wśród sprzedających było wielu, którzy są z Kramoladą od pierwszej edycji. Co z jednej strony cieszy, że są osoby które budują wspólnie to wydarzenie od samego początku, kiedy jeszcze było tylko pomysłem. Z drugiej strony trochę martwi, bo może się okazać, że za rok będziemy musieli szukać jeszcze większego placu 😛 To oczywiście taki luźny żart… Ale trzeba przyznać, że chyba nikt się nie spodziewał, że Kramolada aż tak się rozrośnie i to w zaledwie 3 miesiące. Kramolada od początku miała być przede wszystkim miejscem, gdzie lokalsi mogą, sprzedając swoje wyroby, książki, pamiątki, porcelanę itd., dorobić sobie do domowego budżetu. Nie każdy i nie zawsze umie i chce bawić się w sprzedaż przez internet, wysyłki, paczkomaty, reklamacje i cały ten czasami niezły cyrk. A chyba nie ma osoby, która nie ma w swoim domu, garażu czy na strychu rzeczy, z którymi nie za bardzo wie, co ma zrobić, a ciężko jest się ich ot tak po prostu pozbyć. Tym bardziej że niektórzy zbierali te rzeczy latami albo wiążą się one z konkretnymi wspomnieniami czy osobami. Co można było kupić na Kramoladzie? Krócej byłoby napisać, czego nie można było kupić. Począwszy od rzeczy, które są typowe dla pchlich targów, jak sprzęt audio, książki, przedmioty kolekcjonerskie, porcelanę, szkło, kryształy i dekoracje, przez części samochodowe, militaria, gry komputerowe, stare konsole i sprzęt retro dla graczy, biżuterię, odzież, po ręcznie robione świece i kosmetyki, personalizowane i ręcznie malowane kurtki, zabawki retro i współczesne, klocki LEGO, puzzle, podręczniki, rowery, ręcznie robioną biżuterię i dekoracje oraz inne rękodzieło. Trafili się nawet młodzi fani Kramolady, którzy dorabiali sobie do kieszonkowego, sprzedając pieczołowicie zbierane borówki, ręcznie robione bransoletki czy świeżo wyciskany sok. Zarówno wśród sprzedających, jak i kupujących byli nie tylko mieszkańcy gminy Bliżyn. Na Kramoladzie pojawiły się osoby ze Starachowic, Skarżyska, Stąporkowa, Końskich, Warszawy, Szydłowca, Kielc, Stykowa i innych miejscowości z okolic bliższych i dalszych. Wyjątkową atrakcją i wartością dodaną do Kramolady tym razem okazały się motoryzacyjne klasyki, które przyciągały dużą uwagę. Każdy, kto pamięta takie nazwy jak Wołga, Łada, Ford Mustang, Fiat 125p, Trabant, Audi 80, Skoda Favorit itp., które kiedyś były stałym elementem polskiej rzeczywistości, nie mógł przejść obok nich obojętnie. Niejednemu zakręciła się łezka w oku na widok tych perełek. Każdy mógł sobie je dokładnie obejrzeć, zajrzeć pod maskę, zrobić fotkę i wsiąść, żeby choć na chwilę wrócić do dawnych czasów. Motoryzacyjna atrakcja była możliwa do zrealizowania dzięki zaangażowaniu prywatnych właścicieli tych maszyn, wśród których byli między innymi Tylko Klasykiem – świętokrzyska grupa poświęcona klasykom motoryzacji, organizatorzy Motopikniku w Tokarni oraz Włochate Węże. Dziękujemy każdemu, kto poświęcił swój czas, paliwo i przejechał kilometry swoim klasykiem, żeby tego dnia być z nami w Bliżynie. Ech, te wspomnienia… Wśród stoisk i samochodów unosił się zapach domowych pierogów, które jak zwykle przygotowało KGiGW nad Kuźniczką. Niektórzy przyjechali na Kramoladę specjalnie po domowe specjały, wśród których były też domowe ciasta. To tak w ramach kompleksowego działania Kramolady, żeby było i coś dla ducha, i coś dla ciała. A to wszystko tylko zaostrzyło apetyt na więcej… Ale Kramolada to nie tylko zwykły pchli targ. Poza sprzedawaniem, kupowaniem i oglądaniem jest tutaj miejsce na to, żeby zrobić coś dobrego. Wśród stoisk było takie z niezwykłym celem, na którym każdy zakup był pomocą dla Barbary Radzimowskiej-Długosz, mieszkanki gminy Bliżyn, która walczy z chorobą nowotworową. I w tym miejscu dziękujemy każdemu, kto w tę niedzielę odwiedził to stoisko i swoim datkiem czy zakupem wsparł Basię 🙂 Poza tym, że to dla niej wsparcie finansowe, jest to też dla niej paliwo do działania i motywacja do walki z chorobą. Robicie więcej dobrego, niż Wam się wydaje 🙂 A propos… Dobrego nigdy za wiele. Tym razem wspieraliśmy też budowę nowego Hospicjum dla dzieci w Kielcach. Na stoisku KGiGW nad Kuźniczką była puszka, do której chętni mogli dorzucić swoje nie tylko „12 groszy” i wesprzeć zbiórkę organizowaną przez Stowarzyszenie Akcja Reakcja Kielce. Zawsze warto pomagać… Szczególnie w tak ważnej sprawie. Kramolada to przede wszystkim ludzie. Wśród tych wszystkich przedmiotów i historii najważniejsi są ci, którzy tworzą to wydarzenie. Każdy sprzedający i odwiedzający. Każdy, kto komentuje i udostępnia wszystkie materiały z nią związane. Każdy, kto chce być jego częścią. Za to wszystko należą się podziękowania Wam wszystkim i każdemu z osobna 🙂 To, że Kramolada się rozrasta, spowodowało, że angażuje się w to więcej osób. Skutkuje to tym, że pojawiają się firmy i osoby, które chcą wesprzeć Kramoladę. Tak właśnie było tym razem. Biuro Rachunkowe Sylwia Sierpień – lokalna firma z Bliżyna, która wspiera przedsiębiorców w prowadzeniu ich biznesów – ufundowało kupony na poczęstunek dla sprzedających. Ośrodek Rekreacyjny „Nad Zalewem” Józef Leżański w Bliżynie udostępnił nam stoły i ławki do strefy gastronomicznej, żeby można było sobie wygodnie klapnąć i wrzucić coś na ząb. LASEROVA.PL Personalizowane dekoracje i prezenty – wykonała breloki z logo Kramolady, które były rozdawane wystawcom. Tylko Klasykiem – świętokrzyska grupa poświęcona klasykom motoryzacji – organizatorzy Motopikniku w Tokarni oraz Włochate Węże dołączyli do kramoladowego minizlotu klasyków ze swoimi maszynami. Ale to nie koniec podziękowań… Jak zwykle byliśmy gośćmi Szkoły im. gen. Stanisława Maczka w Bliżynie i jak zwykle dziękujemy Panu Wójtowi Gminy Bliżyn Mariuszowi Walachni,
II edycja KRAMOLADY. Tego dnia wydarzyło się znacznie więcej niż tylko pchli targ

Są wydarzenia, które można podsumować kilkoma liczbami. Napisać, ilu było wystawców, ilu odwiedzających, ile trwała impreza i uznać temat za zamknięty. Dołączyć kilka zdjęć, podziękować uczestnikom i zacząć przygotowania do kolejnej edycji. Są jednak takie dni, które wymykają się statystykom. Można napisać, że podczas drugiej edycji KRAMOLADY swoje stoiska rozstawiło 37 wystawców. Można wspomnieć o licznych mieszkańcach i gościach, którzy przez kilka godzin spacerowali między stołami ustawionymi na placu przy Szkole im. Generała Stanisława Maczka w Bliżynie. Można spróbować policzyć sprzedane przedmioty, wypite kubki kawy czy zjedzone porcje pierogów, które znikały ze stoiska Koła Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich nad Kuźniczką w ekspresowym tempie. To wszystko będzie prawdą. Nie opowie jednak historii tego dnia. Druga KRAMOLADA udowodniła, że nie jest zwykłym pchlim targiem. To miejsce spotkań ludzi o różnych zainteresowaniach, wieku i oczekiwaniach. Jedni przyjechali sprzedać rzeczy zalegające od lat na strychach, w piwnicach i garażach, inni szukali kolekcjonerskich perełek, a jeszcze inni po prostu chcieli spędzić czas w dobrej atmosferze. I właśnie ta różnorodność sprawia, że trudno opisać KRAMOLADĘ wyłącznie przez pryzmat handlu. Choć oficjalne rozpoczęcie wydarzenia zaplanowaliśmy na godzinę dziewiątą, plac zaczął żyć znacznie wcześniej. Już po siódmej rano pojawili się pierwsi wystawcy. Samochody wypełnione kartonami i skrzynkami stopniowo zapełniały powierzchnię starych boisk, które dzięki Kramoladzie też zyskały „drugie życie”. Z bagażników wyjeżdżały stoły, stoliki, koce i plandeki, które stopniowo zapełniały się przedmiotami na sprzedaż. Każde stoisko miało swój charakter. Na jednych ustawiano porcelanę, szkło i kryształy, na innych płyty winylowe, książki, kasety magnetofonowe czy monety. Nie brakowało lamp, zegarów, narzędzi, zabawek, sprzętu elektronicznego, militariów, aparatów fotograficznych i wielu przedmiotów codziennego użytku, które jeszcze niedawno można było znaleźć w niemal każdym domu. Nie było pośpiechu. Wystawcy spokojnie przygotowywali swoje miejsca, rozmawiali ze sobą i obserwowali, jak z każdą minutą przybywa kolejnych osób. Już wtedy było widać, że druga edycja będzie większa od pierwszej. O dziewiątej między stoiskami pojawili się pierwsi odwiedzający. Początkowo spokojnie oglądali kolejne stanowiska, ale w krótkim czasie plac wypełniał się ludźmi. Z każdej strony słychać było rozmowy, śmiech i pytania o ceny czy historię przedmiotów. Oferta była niezwykle różnorodna. Miłośnicy staroci oglądali porcelanę, szkło i stare zegary, kolekcjonerzy zatrzymywali się przy płytach, książkach i sprzęcie audio, rodziny z dziećmi przeglądały zabawki i gry. Obok przedmiotów z minionych lat swoje miejsce znalazło również rękodzieło i naturalne kosmetki. Najciekawsze było jednak to, że zakupy często schodziły na dalszy plan. Przedmioty stawały się początkiem rozmów i wspomnień. Jednym przypominały rodzinny dom, innym dzieciństwo lub dawne pasje. To właśnie takie chwile tworzyły atmosferę, której nie da się zaplanować ani wyreżyserować. KRAMOLADA od początku opiera się na prostej idei – dawać rzeczom drugie życie. To, co jednemu przestało być potrzebne, dla kogoś innego mogło okazać się wartościowym znaleziskiem. Wystawcy odzyskiwali miejsce w domach i garażach, kupujący znajdowali wyjątkowe przedmioty, a wiele rzeczy zamiast trafić w zapomnienie zyskiwało nowych właścicieli. KRAMOLADA po raz kolejny pokazała także swoje społeczne oblicze. Podczas wydarzenia działało stoisko, z którego dochód przeznaczono na pomoc dla Barbary Długosz-Radzimowskiej. Dzięki zaangażowaniu darczyńców oraz wszystkich osób robiących zakupy udało się połączyć ideę pchlego targu z realną pomocą. Wspólnie udało się zebrać 1320 zł, a kwota została w całości przekazana Pani Barbarze Radzimowskiej. Wszystkie przedmioty z tego stoiska, które tym razem nie znalazły nowych właścicieli, zostały przekazane Pani Barbarze. Dzięki temu nadal będą mogły pomagać – sprzedawane bezpośrednio przez Nią lub podczas kolejnych edycji KRAMOLADY. Szczególnym symbolem tego dnia była również pięcioletnia Gabrysia Śrębowata, która razem z tatą sprzedawała własnoręcznie przygotowaną lemoniadę. Cały dochód postanowiła przekazać na leczenie taty swojego kolegi Marcela. Ten gest pokazał, że pomaganie nie zależy od wieku, lecz od chęci niesienia wsparcia. Przez cały dzień dużym zainteresowaniem cieszyło się także stoisko Koła Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich nad Kuźniczką. Domowe potrawy, kawa i przede wszystkim pierogi przyciągały odwiedzających, stając się miejscem krótkiego odpoczynku i kolejnych rozmów. Organizując drugą edycję KRAMOLADY, wykorzystaliśmy doświadczenia z poprzedniego wydarzenia. Mocniej postawiliśmy na tradycyjną promocję, dlatego plakaty pojawiły się nie tylko w Bliżynie, ale również w okolicznych miejscowościach. Frekwencja pokazała, że był to dobry kierunek. Największym sukcesem drugiej KRAMOLADY nie są jednak liczby. Nie jest nim nawet rekordowa liczba stoisk. Najważniejsze jest to, że wydarzenie zaczyna żyć własnym życiem. Coraz więcej osób dowiaduje się o nim od znajomych, wraca po pierwszej edycji i zachęca kolejnych mieszkańców do udziału. To najlepszy dowód na to, że KRAMOLADA przestała być jednorazową inicjatywą i staje się wydarzeniem, z którym coraz więcej osób chce się utożsamiać. Na zakończenie chcemy podziękować wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do sukcesu drugiej edycji KRAMOLADY. Dziękujemy Dyrektorowi Szkoły im. Generała Stanisława Maczka w Bliżynie, Grzegorzowi Jędrzejczykowi, za zaufanie, udostępnienie terenu oraz zaplecza sanitarnego. Dziękujemy również Wójtowi Gminy Bliżyn, Mariuszowi Walachni, za przygotowanie i wykoszenie terenu przed wydarzeniem. Dziękujemy Małgorzacie Rycerskiej i Edycie Janus za zaangażowanie w organizację stoiska charytatywnego dla Barbary Długosz-Radzimowskiej, wszystkim darczyńcom za przekazane przedmioty oraz każdej osobie, która wsparła zbiórkę zakupem lub datkiem. Dziękujemy również Małgorzacie Rycerskiej (po raz drugi :P), Pawłowi Osóbce i Kacprowi Dąbrowskiemu za pomoc w rozwieszaniu plakatów – nawet ulewny deszcz nie zniechęcił Was do działania. Dziękujemy wszystkim wystawcom za zaufanie i przygotowanie swoich stoisk oraz wszystkim odwiedzającym za obecność i stworzenie atmosfery, dzięki której KRAMOLADA po raz kolejny okazała się czymś więcej niż tylko pchlim targiem. Dziękujemy również każdemu, kto udostępniał informacje o wydarzeniu, polecał je znajomym, komentował nasze posty i po prostu był z nami. To właśnie dzięki Wam KRAMOLADA z każdą kolejną edycją może się rozwijać i docierać do coraz większej liczby osób. Bo KRAMOLADA nie powstaje dzięki jednej osobie. Powstaje dzięki ludziom, którzy wierzą, że warto stworzyć miejsce, w którym można się spotkać, porozmawiać, znaleźć coś wyjątkowego i na kilka godzin zwolnić tempo codzienności. Patrząc na to, co wydarzyło się 19 lipca, trudno oprzeć się wrażeniu, że druga edycja nie była zakończeniem pewnego pomysłu. Była kolejnym rozdziałem historii, którą wspólnie tworzymy jako społeczność. Poniżej prezentujemy galerię zdjęć z II edycji KRAMOLADY. Być może odnajdziecie na nich siebie, swoich znajomych lub po prostu wrócicie na chwilę do atmosfery tego wyjątkowego dnia. Miłego oglądania!
I Edycja KRAMOLADY… Tak to się zaczęło

W myśl zasady, że żeby dotrzeć do celu, trzeba zrobić pierwszy krok, 13 czerwca 2026 roku w Bliżynie odbyła się pierwsza edycja Kramolady. Pomysł na organizację pchlego targu dojrzewał od dawna. Towarzyszyło mu wiele pytań, trochę obaw i jeszcze więcej niewiadomych. Czy taka inicjatywa ma szansę się przyjąć? Czy znajdą się wystawcy? Czy mieszkańcy zechcą przyjść? Odpowiedzi na większość z tych pytań poznaliśmy dopiero tego czerwcowego dnia. Pogoda od samego rana postanowiła wystawić nas wszystkich na próbę. Deszcz raz ustępował, raz wracał, a niebo skutecznie trzymało wszystkich w niepewności. Mimo to wystawcy przyjeżdżali, rozkładali swoje stoiska i cierpliwie czekali na pierwszych odwiedzających. Dla kupujących i gości Kramolada rozpoczęła się o godzinie 10:00 i trwała do 15:00. Początek nie zapowiadał łatwego dnia, ale około godziny 11:00 zza chmur w końcu wyszło słońce. Razem z nim zaczęli pojawiać się kolejni odwiedzający. Z minuty na minutę między stoiskami robiło się coraz tłoczniej, a wraz z każdym nowym uśmiechem i każdą kolejną rozmową rosła nadzieja, że pierwsza Kramolada okaże się sukcesem. Choć ostatecznie zamiast planowanych 21 stoisk pojawiło się 19 wystawców, bardzo szybko okazało się, że liczby schodzą na dalszy plan. Znacznie ważniejsze było to, że udało się stworzyć miejsce, do którego ludzie po prostu chcieli przyjść. Jedni przywieźli rzeczy, które przez lata czekały na strychach, w piwnicach czy garażach na swoje drugie życie. Inni przyszli z nadzieją, że znajdą coś wyjątkowego. Wielu odwiedzających pojawiło się z czystej ciekawości. Niezależnie od tego, z jakim zamiarem przyszli, niemal każdy znalazł tu coś dla siebie. Na stoiskach nie brakowało prawdziwych perełek. Płyty winylowe, radia i magnetofony pamiętające minione lata, porcelanowe zastawy, kryształy, książki, zabawki, narzędzia, monety, medale, lampy czy ręcznie wykonane ozdoby – każdy przedmiot miał swoją historię. Dla jednych były to zwykłe rzeczy. Dla innych wspomnienia zamknięte w przedmiotach, które nagle przypominały dzieciństwo, dom rodzinny albo bliskich, z którymi kiedyś były związane. To właśnie wtedy dało się zauważyć, że Kramolada to coś więcej niż pchli targ. Przy stoiskach zatrzymywali się ludzie, którzy jeszcze chwilę wcześniej się nie znali. Rozmawiali, wspominali, opowiadali historie związane z przedmiotami, targowali się z uśmiechem i śmiali się razem. Dzieci z ciekawością oglądały rzeczy, które dla ich rodziców czy dziadków były kiedyś codziennością, a starsi z sentymentem wracali pamięcią do dawnych lat. Właśnie z takich chwil rodzi się coś więcej niż zwykłe wydarzenie. Najpiękniejsze było jednak to, że Kramoladę stworzyli wszyscy, którzy tego dnia postanowili być razem. Wystawcy, którzy mimo niepewnej pogody przyjechali ze swoimi skarbami. Odwiedzający, którzy spacerowali między stoiskami, kupowali, rozmawiali i tworzyli wyjątkową atmosferę tego miejsca. Każdy dołożył swoją cegiełkę. Dzięki temu pierwsza Kramolada nie była tylko wydarzeniem wpisanym do kalendarza. Stała się spotkaniem ludzi, których połączyła ciekawość, wspomnienia i zwyczajna radość z bycia razem. To dopiero początek tej historii. Mamy nadzieję, że za kilka lat pierwszą Kramoladę będziemy wspominać jako dzień, od którego wszystko się zaczęło. Bo choć łatwo policzyć liczbę stoisk czy odwiedzających, tego, co wydarzyło się między ludźmi, nie da się zamknąć w żadnych statystykach. Dziękujemy każdemu, kto był częścią tego dnia. Bez Was nie byłoby Kramolady. To Wy stworzyliście jej atmosferę, nadaliście jej charakter i pokazaliście, że takie inicjatywy mają sens. Mamy nadzieję, że kiedy przyjdzie czas na kolejną edycję, znów spotkamy się w tym samym miejscu. Z nowymi skarbami, nowymi historiami i z przekonaniem, że Kramolada to coś, co wspólnie tworzymy – dla siebie i dla całej naszej lokalnej społeczności. Poniżej przygotowaliśmy krótką fotorelację z pierwszej edycji Kramolady. Mamy nadzieję, że udało się uchwycić choć część wyjątkowej atmosfery, która towarzyszyła nam tego dnia. Jeśli chcecie być na bieżąco z informacjami o kolejnych edycjach Kramolady, zdjęciami, relacjami oraz innymi wydarzeniami z Gminy Bliżyn, zachęcamy do śledzenia naszego profilu na Facebooku: wblizynie.pl na Facebooku.
WYPALANIE TRAW W GMINIE BLIŻYN – GŁUPOTA, KTÓRA NISZCZY ŻYCIE

Mieszkańcy Gminy Bliżyn – czas powiedzieć to wprost: wypalanie traw to nie „tradycja”, nie „porządek” i nie „praktyka rolnicza”. To skrajna nieodpowiedzialność i realne zagrożenie dla życia. Każdego roku ktoś podejmuje tę samą, fatalną decyzję. Ktoś podpala trawę „bo tak się robiło od lat”. Efekt? Ogień wymyka się spod kontroli w kilka sekund. Nie ma znaczenia doświadczenie, „pilnowanie ognia” czy dobre intencje. Wystarczy podmuch wiatru – i zaczyna się tragedia. OGIEŃ NIE ZNA GRANIC – SPALI WSZYSTKO, CO NAPOTKA To nie jest mały ogień. To żywioł. Płomienie potrafią przeskakiwać rowy, drogi, a nawet docierać do zabudowań. W jednej chwili spokojna łąka zamienia się w ścianę ognia, która zagraża domom, gospodarstwom i ludziom. W Gminie Bliżyn również dochodziło do takich sytuacji. I za każdym razem scenariusz jest ten sam: ➡️ ogień miał być „kontrolowany” ➡️ sytuacja wymknęła się spod kontroli ➡️ na miejsce muszą jechać strażacy, ryzykując własne życie TO NIE JEST „SPALONA TRAWA” – TO MARTWE ZWIERZĘTA W płomieniach giną żywe istoty. Nie symbolicznie. Dosłownie. Jeże, które nie zdążą uciec. Zające uwięzione w ogniu. Ptaki spalane razem z gniazdami i pisklętami. Owady i mikroorganizmy, które budują cały ekosystem. To powolna, brutalna śmierć, której można całkowicie uniknąć. Każde podpalenie to świadoma decyzja, która prowadzi do cierpienia. MIT O „UŻYŹNIANIU” TO KŁAMSTWO Nie ma żadnych korzyści z wypalania traw. ŻADNYCH. Ogień niszczy to, co najcenniejsze – życie w glebie. Mikroorganizmy odpowiedzialne za jej żyzność zostają zabite. Zamiast „lepszej ziemi” powstaje martwa, wyjałowiona powierzchnia, która potrzebuje lat, aby się odbudować. To nie pomaga rolnictwu. To je niszczy. KONSEKWENCJE – ZA TO SIĘ PŁACI I IDZIE DO WIĘZIENIA Nie ma taryfy ulgowej. Prawo jest jednoznaczne. Za wypalanie traw grozi: mandat do 5 000 zł grzywna nawet do 30 000 zł areszt a jeśli pożar zagrozi życiu lub mieniu – nawet 10 lat więzienia I to nie wszystko. Rolnicy mogą stracić dopłaty – czyli realne pieniądze, które utrzymują gospodarstwa. Jedna chwila głupoty może kosztować lata konsekwencji. NIE BĄDŹ OBOJĘTNY- REAGUJ NATYCHMIAST To nie jest „czyjaś sprawa”. To sprawa nas wszystkich. Jeśli widzisz ogień, dym lub podejrzane działania: 📞 dzwoń natychmiast pod 112 🚒 poinformuj straż pożarną Twoja reakcja może zdecydować o tym, czy pożar zostanie zatrzymany, czy zamieni się w tragedię. GMINA BLIŻYN – TO NASZ DOM Nie pozwólmy, aby przez ignorancję i brak wyobraźni niszczono nasze otoczenie. To tutaj żyjemy. To tutaj wychowujemy dzieci. To tutaj chcemy czuć się bezpiecznie. Jedna iskra wystarczy, żeby odebrać komuś dorobek życia. Nie milcz. Reaguj. Udostępnij ten tekst. Uświadamiaj innych. ➡️ STOP wypalaniu traw w Gminie Bliżyn ➡️ ZERO tolerancji dla podpalaczy
Szkoła Podstawowa im. Henryka Sienkiewicza w Odrowążku – miejsce, w którym dzieci rozwijają skrzydła

Rodzice coraz częściej zadają sobie dziś jedno bardzo konkretne pytanie: do jakiej szkoły posłać dziecko, żeby naprawdę dobrze się tam czuło i jednocześnie zdobyło solidne wykształcenie? Bo szkoła to przecież coś więcej niż tylko lekcje, sprawdziany i oceny. To miejsce, w którym dzieci spędzają dużą część swojego dnia. Miejsce, które może rozwijać ich ciekawość świata, budować pewność siebie i uczyć współpracy z innymi. Szkoła Podstawowa im. Henryka Sienkiewicza w Odrowążku jest właśnie taką szkołą. Położona w spokojnej, zielonej okolicy gminy Bliżyn, od lat jest ważnym punktem na mapie edukacyjnej regionu. Do szkoły uczęszczają nie tylko dzieci z Odrowążka, ale również z pobliskich miejscowości i sąsiednich gmin. Wielu rodziców wybiera ją świadomie – właśnie dlatego, że nie jest ogromną, anonimową placówką, gdzie uczeń łatwo ginie w tłumie. Tutaj każde dziecko jest zauważone. Kameralna atmosfera sprawia, że nauczyciele dobrze znają swoich uczniów, wiedzą jakie mają zainteresowania, w czym są dobrzy i gdzie potrzebują wsparcia. Dzięki temu łatwiej jest rozwijać talenty i budować motywację do nauki. Ale szkoła to nie tylko lekcje. W Odrowążku dużo się dzieje również poza klasą. Uczniowie biorą udział w różnorodnych projektach edukacyjnych, wydarzeniach szkolnych i inicjatywach społecznych, które sprawiają, że nauka staje się bardziej praktyczna i ciekawa. W szkole organizowane są między innymi: projekty edukacyjne rozwijające kreatywność i umiejętność pracy zespołowej konkursy przedmiotowe i artystyczne wydarzenia związane z ważnymi świętami i rocznicami historycznymi wycieczki edukacyjne, które pozwalają zobaczyć świat poza szkolnymi murami spotkania z ciekawymi ludźmi oraz zajęcia tematyczne Uczniowie angażują się również w akcje społeczne i inicjatywy budujące wrażliwość na potrzeby innych. Szkoła organizuje działania promujące szacunek, współpracę oraz odpowiedzialność za swoje otoczenie. Ważnym elementem życia szkoły są także projekty ekologiczne i działania prospołeczne, takie jak akcje porządkowania okolicy czy inicjatywy związane z ochroną środowiska. Dzięki nim dzieci uczą się, że mają realny wpływ na miejsce, w którym żyją. Dużą rolę w życiu szkoły odgrywa także kultura i tradycja regionu. W placówce działa izba regionalna, w której zgromadzono liczne eksponaty pokazujące codzienne życie mieszkańców dawnych lat. Dla uczniów jest to wyjątkowa lekcja historii – nie z podręcznika, ale z prawdziwych przedmiotów i opowieści. To właśnie takie działania sprawiają, że szkoła staje się miejscem, w którym dzieci mogą nie tylko zdobywać wiedzę, ale również rozwijać swoje pasje, odkrywać zainteresowania i budować relacje z rówieśnikami. Rodzice często podkreślają, że jedną z największych zalet szkoły w Odrowążku jest spokojna, przyjazna atmosfera oraz poczucie bezpieczeństwa, które pozwala dzieciom rozwijać się we własnym tempie. Dlatego właśnie Szkoła Podstawowa im. Henryka Sienkiewicza w Odrowążku jest wybierana przez rodziny nie tylko z samej miejscowości, ale również z pobliskich terenów. Jeśli mieszkasz w gminie Bliżyn lub w okolicznych miejscowościach, warto przyjechać, zobaczyć szkołę i przekonać się, jak wygląda jej codzienne życie. Czasem najlepsza szkoła dla dziecka jest bliżej, niż się wydaje. Przekonaj się sam oglądając wideo poniżej 🙂 Szkoła Podstawowa im. Henryka Sienkiewicza w OdrowążkuOdrowążek 126-120 Bliżyn 📞 Telefon: 41 374 55 84📧 E-mail: szkolaodrowazek@op.pl 🌐 Strona internetowahttps://spodrowazek.edupage.org/
W cieniu świętokrzyskich lasów. Żołnierze podziemia niepodległościowego z ziemi bliżyńskiej (1939–1956)

Dzieje Bliżyna i okolic stanowią część historii polskiego podziemia niepodległościowego XX wieku. Lasy świętokrzyskie w czasie II wojny światowej były miejscem intensywnej działalności konspiracyjnej, a po 1945 roku stały się również terenem funkcjonowania struktur antykomunistycznych (IPN, „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956”, Warszawa 2007). W okresie okupacji niemieckiej obszar ten znajdował się w zasięgu działań Armii Krajowej – największej organizacji konspiracyjnej w okupowanej Europie (Norman Davies; IPN). W Górach Świętokrzyskich operowały zgrupowania partyzanckie dowodzone przez Jana Piwnika „Ponurego”, a po jego śmierci przez Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta” (Cezary Chlebowski, „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”; IPN – biogramy). W ich szeregach służyli również mieszkańcy okolic Bliżyna. Rozkaz rozwiązania Armii Krajowej z 19 stycznia 1945 roku, wydany przez gen. Leopolda Okulickiego, nie zakończył działalności wszystkich konspiratorów. Wraz z umacnianiem się władzy komunistycznej i nasileniem represji część żołnierzy podziemia podjęła dalszą działalność w nowych strukturach, między innymi w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” (IPN – materiały dotyczące WiN). Lata 1944-1956 przyniosły aresztowania, procesy przed sądami wojskowymi oraz wieloletnie wyroki więzienia (IPN). Aleksander Życiński, ps. „Wilczur”, należał do grona żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy po zakończeniu wojny padli ofiarą represji. Został zamordowany przez funkcjonariuszy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa w Zgórsku koło Kielc (IPN – materiały śledcze dotyczące represji w województwie kieleckim). Przez wiele lat miejsce jego pochówku pozostawało nieznane. Dopiero działania poszukiwawcze i identyfikacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej umożliwiły odnalezienie szczątków oraz ich godny pochówek. We wrześniu 2016 roku odbyły się uroczystości pogrzebowe, po których szczątki Aleksandra Życińskiego spoczęły na cmentarzu w Bliżynie (IPN, komunikaty z 2016 r. dotyczące identyfikacji ofiar terroru komunistycznego). Józefa Życińska, ps. „Zośka”, była łączniczką Armii Krajowej w oddziale „Ponurego” (IPN – opracowania dotyczące Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”). Do jej obowiązków należało przenoszenie meldunków, utrzymywanie łączności między oddziałami oraz organizowanie zaplecza logistycznego. Była to służba wymagająca odwagi i dyskrecji, niosąca realne ryzyko aresztowania. Po wojnie, podobnie jak wielu uczestników konspiracji, doświadczyła konsekwencji przemian politycznych. Zmarła w 2018 roku i została pochowana w Bliżynie, obok męża. Ich wspólny grób pozostaje świadectwem lokalnej historii i pamięci. Ryszard Chrzanowski, urodzony w Brześciu (gmina Bliżyn), był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej – organizacji, która w 1942 roku została przekształcona w Armię Krajową (IPN – opracowania dotyczące ZWZ-AK). Po 1945 roku stał się ofiarą represji komunistycznych, wpisując się w los wielu członków wojennej konspiracji niepodległościowej (IPN, „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956”). Jego biografia pokazuje, że dramat powojennych prześladowań dotknął również mieszkańców niewielkich miejscowości regionu. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzony jest 1 marca na podstawie ustawy z 3 lutego 2011 r. (Dz.U. 2011 nr 32 poz. 160). W Bliżynie upamiętnienie to odnosi się do konkretnych osób i udokumentowanych wydarzeń. Losy Aleksandra i Józefy Życińskich oraz Ryszarda Chrzanowskiego stanowią część historii regionu, potwierdzonej w materiałach archiwalnych i opracowaniach naukowych. Historia Żołnierzy Niezłomnych z ziemi bliżyńskiej pozostaje elementem udokumentowanych dziejów regionu i wymaga rzetelnego przekazu opartego na źródłach.
Pożar w Górkach (Gmina Bliżyn) – dwie rodziny straciły dom i pilnie potrzebują pomocy

W miejscowości Górki w Gminie Bliżyn doszło do tragicznego pożaru, który w jednej chwili odebrał poczucie bezpieczeństwa i dach nad głową dwóm rodzinom mieszkającym w jednym budynku. Ogień zniszczył dom, który przez lata był miejscem codziennego życia, pracy, odpoczynku i rodzinnych wspomnień. Dziś ten budynek nie nadaje się do zamieszkania. Skala zniszczeń jest ogromna, a koszty odbudowy znacznie przekraczają możliwości samodzielnego poradzenia sobie z tragedią. Dlatego uruchomiono dwie zbiórki charytatywne, których wspólnym celem jest odbudowa domu po pożarze w Górkach w Gminie Bliżyn oraz pomoc wszystkim poszkodowanym mieszkańcom. Pożar domu w Górkach w Gminie Bliżyn – dramat, który zmienił wszystko Pożar zniszczył nie tylko konstrukcję budynku, ale również całe wyposażenie domu: meble, sprzęty, ubrania oraz przedmioty codziennego użytku. W kilka chwil przepadł dorobek całego życia. Dla mieszkańców oznacza to konieczność zaczynania wszystkiego od nowa – bez bezpiecznego miejsca do życia i bez środków na natychmiastowy remont. W domu mieszkały dwie rodziny, w tym osoby starsze oraz osoba wymagająca stałej opieki. W takiej sytuacji odbudowa domu po pożarze w Górkach bez wsparcia z zewnątrz jest niezwykle trudna, a w praktyce często niemożliwa. Jedna tragedia, jeden dom, wspólny cel pomocy Choć zbiórki są prowadzone osobno, dotyczą tego samego budynku w miejscowości Górki (Gmina Bliżyn) i tej samej tragedii. Każda z nich odpowiada na potrzeby konkretnych osób, ale wspólnym celem jest przywrócenie domu do stanu, w którym będzie można bezpiecznie mieszkać. Zebrane środki zostaną przeznaczone m.in. na: odbudowę i zabezpieczenie budynku po pożarze, remont dachu i zniszczonych pomieszczeń, zakup podstawowego wyposażenia, stworzenie warunków do normalnego funkcjonowania po tragedii. 👉 Linki do zbiórek:https://szczytnycel.pl/z/gorki-92https://szczytnycel.pl/z/gorki?v=6985f1d0c276b Wpłata na dowolną z nich to realna pomoc dla mieszkańców tego samego domu. Pomoc dla pogorzelców z Górek w Gminie Bliżyn – dlaczego każda wpłata ma znaczenie Pożar domu to jedna z najbardziej dotkliwych tragedii losowych. Oprócz strat materialnych pojawia się stres, trauma i niepewność jutra. Pomoc finansowa dla ofiar pożaru w Górkach w Gminie Bliżyn to nie tylko wsparcie materialne, ale również sygnał, że poszkodowane rodziny nie zostały pozostawione same sobie. Nawet niewielka wpłata: przybliża odbudowę domu po pożarze, skraca czas życia w prowizorycznych warunkach, pomaga odzyskać stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Jak można pomóc rodzinom po pożarze w Górkach (Gmina Bliżyn)? ✔️ Wpłacić dowolną kwotę na jedną z prowadzonych zbiórek ✔️ Udostępnić informacje o zbiórkach dalej – w mediach społecznościowych i wśród znajomych ✔️ Zwiększyć zasięg tej historii, aby dotarła do osób, które mogą pomóc Nie każdy może pomóc finansowo, ale każde udostępnienie zwiększa szansę na odbudowę domu. Wspólnie pomóżmy odbudować dom po pożarze w Górkach w Gminie Bliżyn Ta tragedia wydarzyła się naprawdę i dotknęła zwykłych ludzi z lokalnej społeczności. Jeszcze niedawno prowadzili normalne życie. Dziś potrzebują wsparcia, aby móc wrócić do bezpiecznego domu. 👉 Zbiórki:https://szczytnycel.pl/z/gorki-92https://szczytnycel.pl/z/gorki?v=6985f1d0c276b Każda pomoc ma znaczenie. Razem możemy pomóc rodzinom z Górek w Gminie Bliżyn odbudować dom i odzyskać nadzieję.
Bliżyńska Baza Firm – lokalne firmy i usługi w Gminie Bliżyn w jednym miejscu

Bliżyńska Baza Firm to inicjatywa stworzona z myślą o mieszkańcach oraz przedsiębiorcach działających na terenie Gmina Bliżyn. Jej celem jest zebranie w jednym, ogólnodostępnym miejscu informacji o lokalnych firmach, usługach i działalnościach gospodarczych, aby ułatwić kontakt, współpracę i wspieranie lokalnej gospodarki. Baza firm dostępna jest online i stanowi praktyczne narzędzie zarówno dla osób szukających usług w swojej okolicy, jak i dla przedsiębiorców, którzy chcą dotrzeć do klientów z terenu gminy. 👉 Bliżyńska Baza Firm:https://wblizynie.pl/baza-firm/ Cel powstania Bliżyńskiej Bazy Firm Głównym celem bazy jest promowanie lokalnych przedsiębiorców z Gminy Bliżyn oraz ułatwienie mieszkańcom dostępu do sprawdzonych usług w najbliższym otoczeniu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że potrzebne im usługi są dostępne lokalnie – często kilka ulic dalej. Bliżyńska Baza Firm: porządkuje informacje o firmach działających w gminie, zwiększa widoczność lokalnych usług w internecie, wspiera rozwój przedsiębiorczości lokalnej, zachęca do korzystania z usług „na miejscu”. Korzyści dla mieszkańców Gminy Bliżyn Dla mieszkańców Bliżyńska Baza Firm to przede wszystkim: szybki dostęp do lokalnych firm i usług, oszczędność czasu przy szukaniu fachowców, możliwość wyboru przedsiębiorców działających w okolicy. Korzystanie z lokalnych firm z Gminy Bliżyn oznacza: łatwiejszy kontakt i szybszą realizację usług, wspieranie lokalnej gospodarki, wzmacnianie więzi w społeczności lokalnej. Dzięki bazie mieszkańcy mogą świadomie wybierać usługi w Bliżynie i okolicach, zamiast szukać ich poza gminą. Korzyści dla przedsiębiorców z Gminy Bliżyn Dla firm działających na terenie gminy Bliżyńska Baza Firm to skuteczne i proste narzędzie promocji lokalnej. Obecność w bazie pozwala: zwiększyć widoczność firmy w internecie, dotrzeć do klientów z Gminy Bliżyn, zaprezentować ofertę w czytelny sposób, budować rozpoznawalność lokalnej marki. To szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorstw, które chcą rozwijać działalność bez dużych kosztów reklamy. Lokalna współpraca i rozwój gminy Bliżyńska Baza Firm wspiera ideę lokalnej współpracy zamiast anonimowych usług. Korzystając z firm działających w Gminie Bliżyn: pieniądze zostają w regionie, lokalne firmy mogą się rozwijać, wzrasta samodzielność gospodarcza gminy. To realny krok w stronę silniejszej i bardziej zintegrowanej społeczności. Dołącz do Bliżyńskiej Bazy Firm Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą na terenie Gminy Bliżyn, warto dołączyć do Bliżyńskiej Bazy Firm. Im więcej lokalnych firm znajdzie się w bazie, tym będzie ona bardziej użyteczna dla mieszkańców. Z kolei mieszkańcy są zachęcani do: regularnego korzystania z bazy, polecania lokalnych przedsiębiorców, wspierania firm działających w gminie. 👉 Sprawdź i korzystaj z bazy firm:https://wblizynie.pl/baza-firm/ Bliżyńska Baza Firm – lokalne firmy, lokalni ludzie Bliżyńska Baza Firm to: wsparcie dla lokalnego biznesu, wygoda dla mieszkańców, realny wpływ na rozwój Gminy Bliżyn. Warto z niej korzystać. Warto być jej częścią.
Gmina Bliżyn – najważniejsze informacje, liczby, powierzchnia i dane demograficzne

Gmina Bliżyn to gmina wiejska położona w powiecie skarżyskim, w północnej części województwa świętokrzyskiego. To miejsce o bogatych walorach przyrodniczych i społecznych, łączące spokojny styl życia z lokalną aktywnością gospodarczą. Poniżej znajdziesz najważniejsze dane o gminie, przedstawione w przystępnej formie razem z aktualnymi źródłami informacji. 📍 Położenie i charakter gminy Gmina Bliżyn to gmina wiejska, której siedzibą jest wieś Bliżyn. Leży ona w województwie świętokrzyskim, w powiecie skarżyskim i graniczy z innymi gminami regionu. Jej położenie sprzyja zarówno życiu mieszkaniec, jak i prowadzeniu lokalnej działalności gospodarczej. 📊 Powierzchnia i zagospodarowanie terenu Według oficjalnych danych Urzędu Gminy Bliżyn, powierzchnia gminy wynosi około 141 km² — co stanowi blisko 37 % powierzchni całego powiatu skarżyskiego. To obszar o dużym udziale terenów zielonych, co sprawia, że region jest przyjazny do życia i rekreacji. 👉 Dane o powierzchni gminy: https://blizyn.geoportal-krajowy.pl/statystyki-gus (patrz sekcja statystyk) 👨👩👧 Liczba mieszkańców i demografia Aktualne dane demograficzne wskazują, że liczba mieszkańców Gminy Bliżyn wynosi ok. 7 995 osób (dane GUS/statystyki – szacunek z najnowszej bazy statystycznej). Choć liczba ludności zmniejsza się w ostatnich latach, gmina nadal pozostaje domem dla blisko ośmiu tysięcy osób. 👉 Źródło danych o liczbie mieszkańców: https://blizyn.geoportal-krajowy.pl/statystyki-gus (GUS) 👥 Gęstość zaludnienia Gęstość zaludnienia wynosi ok. 57 osób/km², co pokazuje rozległy i raczej spokojny charakter gminy. 🌿 Rozwój społeczności i standard życia Gmina Bliżyn to nie tylko liczby — to przede wszystkim lokalna społeczność, aktywne sołectwa i przestrzeń do życia, gdzie mieszkańcy mają dostęp do szkół, placówek edukacyjnych, usług, lokalnych firm oraz terenów rekreacyjnych. To także tereny przyjazne działań gospodarczych i inicjatyw lokalnych, co sprzyja rozwojowi lokalnych przedsiębiorstw i usług. 🏘️ Miejscowości w Gminie Bliżyn Gmina obejmuje wiele miejscowości i sołectw, m.in.:Bliżyn, Górki, Wojtyniów, Płaczków, Brzeście, Zbrojów, Kopcie i wiele innych. Każda z tych miejscowości ma swój charakter i lokalną historię, składając się na pełny obraz gminy. 📈 Trendy demograficzne Najnowsze statystyki pokazują, że Gmina Bliżyn doświadcza spadku liczby ludności, co jest zauważalne w danych demograficznych z kilku ostatnich lat. To typowy trend dla wielu gmin wiejskich, wynikający m.in. z migracji do większych miast i ujemnego przyrostu naturalnego. 🏡 Gmina Bliżyn – podsumowanie Gmina Bliżyn to: 🌍 obszar o powierzchni ok. 141 km²; 👥 populacja około 7 995 mieszkańców; 🏘️ rozległa struktura osadnicza z wieloma miejscowościami; 🌿 spokój, natura i lokalna społeczność wspierająca życie codzienne. Dane statystyczne dostępne są na stronach urzędowych i statystycznych, m.in. w bazie GUS oraz lokalnym Geoportalu – co pozwala na monitorowanie zmian i trendów na bieżąco.